dziewczyna z pociągu.

Hej!

Chciałabym dzisiaj wypowiedzieć się na temat jednej z najpopularniejszych książek ostatniego roku a także o jej ekranizacji, która niedawno weszła do kin.

Mowa oczywiście o "Dziewczynie z pociągu" Pauli Hawkins. 

Rachel, główna bohaterka, znajduje się na zakręcie życiowym. Cierpi na chorobę alkoholową, przez którą straciła pracę i męża. Całymi dniami podróżuje do Londynu, ukrywając utratę pracy przez współlokatorką. Podczas tych podróży przygląda się pewnej parze, Megan i Scottowi, mieszkającej kilka domów obok jej dawnego życia. Para ta jest uosobieniem wszystkiego, co Rachel straciła. Pewnego dnia wszystko się zmienia - Megan znika, a Rachel nic z tamtego wieczoru nie pamięta. Co się wtedy stało?


Książka jest reklamowana jako "znakomity thriller". Jaka jest rzeczywistość? Cóż.. Troszeczkę inna.
Jest to książka idealna na wieczorny relaks, przy kubku kakao albo lampce wina. Ja bardziej zakwalifikowałabym tą książkę jako dramat obyczajowy z wątkiem sensacyjnym. Skojarzyła mi się z niektórymi powieściami Sparksa, aczkolwiek nie położyłabym tej książki na półce z napisem "Thriller".


Bohaterowie tej książki byli troszkę irytujący. I o ile Rachel (kobitka, której życie legło w gruzach i bardzo wzbudza współczucie) i Anna (zazdrosna o byłą żonę żona obecna i jednocześnie eks - kochanka) są jeszcze do przeżycia, to Megan, zaginiona dziewczyna ideał jest już nie do przeżycia. Swoje zdzirowate i egoistyczne zachowanie tuszuje rzekomymi problemami z psychiką i traumą, której doświadczyła jako młoda dziewczyna. Dla mnie Megan jest dużo bardziej irytująca - żeby nie napisać wkurwiająca - niż Rachel - którą można podsumować zdaniem "sierota życiowa" ale nie wzbudza mimo tego aż takiego nie smaku.


Jeżeli chodzi o samą intrygę no cóż - przypomina ona bardziej dodatek do dramatu głównych bohaterów niż sam temat książki. Nie jest najgorsza, ale najlepsza też nie jest. Zakończenie - totalnie do przewidzenia.

Jeżeli chodzi o film - wzbudził we mnie podobne wrażenie jak książka - fajna do relaksu, odmóżdżenia się, ale nie wnosi nic więcej dla odbiorcy. Ot, fajny film na piątkowe popołudnie. Niezła rola Emily Blunt jako Rachel. 
Nie podobały mi się tylko przekręcenia w fabule - które dosyć drastycznie wpływały na nią. Niby nie były to bardzo rzucające się w oczy kwestie, ale mimo wszystko wpływały na wrażenie odbiorcy.


Moja ocena to 6/10, zarówno książki jak i filmu. Ot, do zapoznania się jako  odpoczynek po ciężkim tygodniu pracy. Nie był bardzo zły, ale nie zachwycił. Bardziej dla osoby początkującej w czytaniu tego typu książek niż dla kogoś kto czyta ten gatunek regularnie. Wiem, że "Dziewczyna z pociągu" była porównywalna z "Zaginioną dziewczyną" - no cóż, dla mnie jedynym podobieństwem jest słowo "dziewczyna w tytule" a powieść Flynn dużo bardziej przypadła mi do gustu.

Popularne posty