Nina Majewska Brown i jej "Grzech"

Cześć! 
Chciałabym dzisiaj opowiedzieć o świeżutkiej premierze domu wydawniczego REBIS, którą recenzuję we współpracy z nimi. Mowa tutaj o "Grzechu" Niny Majewskiej Brown.

Tuż po zakończeniu roku szkolnego, nauczycielka Ola, wraz ze swoją buntującą się córką Moniką wyjeżdża do małej wsi na urlop. Dla Oli jest to okazja do rozwiązania tajemnicy sprzed lat, jej osobistej tragedii. Nieświadomie znajdują się w samym środku przerażających wydarzeń, przez co zostają narażone na śmiertelne niebezpieczeństwo.
Czy Oli uda się odkryć prawdę? I czy zazna przy tym spokoju?

"Grzech" jest to niezwykle skonstruowane połączenie kryminału z powieścią psychologiczną. Ukazuje ona w doskonały sposób społeczność wiejską, gdzie każdy każdego zna, a kiedy dochodzi do nieszczęścia – każdy każdego podejrzewa. I ja się zgadzam – mała, lokalna społeczność, do tego tajemnica jest to dosyć częste tło do różnego rodzaju kryminałów. Jednak rzadko kiedy zdarza się, że tak bardzo przenikamy w ten hermetyczny świat. Świat, w którym mimo – albo może dlatego – że wszyscy znają wszystkich, to każdy każdego podejrzewa o zbrodnie.



Styl autorki jest porównywalny z Camillą Lackberg. Jednak, atmosfera książki, świata nakreślonego na jej stronach od razu skojarzył się z Simonem Beckettem i serią o Davidzie Hunterze. To jest dokładnie ten sam zaduch małej, lokalnej społeczności. Dokładnie ten sam.

To, co wyróżnia "Grzech" spośród innych kryminałów o takim a nie innym tle, jest fakt, że nie mamy tutaj policjanta/dziennikarza śledczego/prokuratora/jakiegokolwiek innego śledczego, tylko zwykłą kobietę, która po prostu przyjeżdża na wakacje. Pragnie ona odkryć tajemnicę sprzed lat, jednak nadal to nie jest schematyczne i przemaglowane wiele razy. Jest to świeże, nowe.

Styl autorki wyróżnia się też tym, że mimo zbrodni, mimo tej całej kryminalnej intrygi mamy tutaj wiele humorystycznych nawiązań. Humor co prawda, nie jest aż tak wszechobecny, jednak znajduje się w takiej ilości, że dodaje książce polotu, "tego czegoś", a mimo wszystko, nie przyćmił całego tła intrygi i tajemnicy.

Także zakończenie ma "to coś". Czytelnik ma wrażenie, że przejrzał tą powieść, że wie, czego się spodziewać w finale. Ja też tak myślałam, i przyznam się, że nie spodziewałam się takiego obrotu spraw.

Podsumowując, powieść Niny Majewskiej Brown jest niezłym thrillerem, z bardzo dobrze, autentycznie nakreślonym tłem. Jest to historia o polskiej wsi, która mimo upływu lat, nadal została hermetyczna, duszna, stojąca w miejscu. Jest to historia o tragedii rodzinnej, która rzuca cień na większość z wydarzeń.


Zdecydowanie sięgnę po coś autorstwa tej autorki w przyszłości. 

Popularne posty