czerwony kapitan.

Cześć!

Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o "Czerwonym Kapitanie" Dominika Dana. O książce ostatnimi czasy zrobiło się umiarkowanie głośno, a wszystko za sprawą filmu, który niedawno wszedł do kin.

Książka jest wydana w ramach serii "Gorzka czekolada". Przyznaję, nigdy wcześniej o autorze nie słyszałam, a widząc nazwisko i mając świadomość pojawienie się polskiego filmu, byłam święcie przekonana że to polski autor, tylko mniej znany, albo taki o którym ja najzwyczajniej w świecie nie słyszałam. I tu spotkało mnie zaskoczenie - miałam do czynienia bowiem z Słowakiem, który z zawodu do tego jest policjantem.

Fabuła zaczyna się w momencie, kiedy grupa robotników, zajmująca się przenoszeniem grobów w inne miejsce, przypadkiem upuszcza trumnę, z której wypadają zwłoki. Okazuje się, że należą one do mężczyzny, w którego czaszkę został wbity gwóźdź. Cała sprawa zostaje przekazana detektywowi z policji kryminalnej - a jest nim komisarz Krauz. Szybko się okazuje, że w sprawę najprawdopodobniej zaangażowane były służby bezpieczeństwa. Chociaż sprawa wydaje się trudna, i "z góry" - w obu tego słowa znaczeniach - skazana na porażkę, Krauz, młody, beszczelny, dociekliwy policjant, razem ze starszym kolegą, Burgerem, zamierza dojść do prawdy.



Zdecydowanie, wielką zaletą tej pozycji jest umiejscowienie w miejscu i w czasie. Mamy bowiem wczesne lata 90, zmiany ustrojowe, jeszcze wtedy Czechosłowację. Ja osobiście uwielbiam tego typu książki osadzone właśnie w tych latach - a to, że mamy do czynienia z państwem, które lada moment przestanie istnieć, jest jeszcze bardziej ciekawe.
Kolejną zaletą są postacie. Nie są może bardzo oryginalni - w końcu w ilu książkach mieliśmy do czynienia z policjantem, bądź śledczym - ale moim zdaniem, bardzo fajnie, ciekawie wykreowani. Poza tym, Krauz, dla odmiany, może i jest bezczelny, odważny i dociekliwy, ale nie jest przy okazji bucem. I chociaż ja literackich buców bardzo lubię, jest to miła odmiana.
No i moim zdaniem najważniejsza zaleta tej książki. Historia, historia i jeszcze raz historia! I mamy tutaj cały przekrój wydarzeń historycznych, aż od średniowiecza! Dodatkowo, są one bardzo ważne dla całej sprawy, wszystkie powiązania, budują cały ciąg wydarzeń. Ja osobiście uwielbiam takie książki i uważam, że to był bardzo trafny zabieg literacki. Jednocześnie, "Czerwony kapitan" dalej pozostaje kryminałem.

Powieść ta ma bardzo specyficzny język. Przy pierwszych stronach może on nieco przeszkadzać, ale moim zdaniem da się przyzwyczaić i przemienić go w atut tej pozycji. Jednak nie jest to powieść, którą się czyta lekko, łatwo i przyjemnie. Nie wiem, czy jest to kwestia języka, czy tego że czujemy się przytłoczeni całą sprawą, ja nie dałam rady przeczytać na raz więcej niż 50-80 stron. Ale z drugiej strony, wiem, że to nie będzie książka, o której łatwo zapomnę.

Jeżeli chodzi o zakończenie, mam tylko jedno do powiedzenia. Było ono.. dziwne. Po prostu dziwne. Jeżeli chcecie je poznać, polecam przeczytanie "Czerwonego kapitana"

Podsumowując - "Czerwony Kapitan" jest książką dziwną. Ma bardzo wiele zalet, jednak nie jest to lektura do herbatki i relaksu. Momentami aż chce się ją odłożyć ze względu na brutalność. I szczerze? Nie jestem pewna, kiedy sięgnę w przyszłości po inne książki tego autora. Podejrzewam, że jeżeli będę miała ochotę właśnie na taką powieść - mocną, nietypową, gorzką.  A "Czerwonego kapitana" mimo oporności w czytaniu, polecam, bo to naprawdę dobra książka!

Popularne posty