totalne zaMROZowianie, czyli Trawers Remigiusza Mroza.

Witajcie wszyscy! 

Wczorajszej nocy pożegnałam się z bohaterami trylogii Remigiusza Mroza o Wiktorze Forście - skończyłam bowiem czytać ostatnią część serii - "Trawers".
Po skończeniu poprzedniego, 2 tomu (którego recenzję możecie zobaczyć tu- klik, kilk) nie mogłam się doczekać kontynuacji. W doczekiwaniu nie pomógł mi Empik, dostarczając przesyłkę dopiero w dniu premiery (a nie, jak to czasami się zdarzało, kilka dni przed premierą), jednak doczekałam się! Czy było warto? 

Książka pod względem fabuły jest kontynuacją poprzedniej części. Mamy nowy wątek, jednak kontynuacja jest bardzo wyraźna (czego nie można powiedzieć o serii z Chyłką, gdzie dopiero tom 3 nawiązuje do 1). Mamy bardzo popularny w obecnych czasach wątek uchodźców. Mamy wszechobecne, nawet w tytułach góry. I przede wszystkim - mamy cudowne zawroty akcji. 

Postacie, poznane przez czytelnika w "Przewieszeniu" dalej grają ważne role, jedynie postać Aleksandra pojawia się epizodycznie. Za to bardziej na przód wysuwa się postać Chyłki - głównej bohaterki innej serii Remigiusza Mroza, co strasznie mi się podobało. Nie była to, wiadomo, postać nawet drugoplanowa, ale też nie była to postać jedynie wspomniana na kartach książki. 



Jeżeli chodzi o głównego bohatera, no cóż, zdecydowanie podobał mi się bardziej w 2 tomie. Jednak i tak będzie mi szkoda się z nim żegnać, polubiłam drania, no. Ogólnie chyba bardziej podobał mi się 2 tom, jeżeli chodzi o fabułę i zachowanie bohaterów - jedynie Dominika zmieniła się według mnie na lepsze. Osica zdecydowanie trochę irytował mnie niektórymi poglądami, chociaż i tak go uwielbiam, a Wiktor - swoimi upodobaniami. 

Podobało mi się też to, że został poruszony problem uchodźców. Bardzo lubię polityczno - historyczne wątki w książkach o podobnej tematyce, a uważam, że jest to na tyle gorący temat, że dobrze się stało, że został wpleciony w akcję. Podobało mi się także to, że książka nie była tak pełna przemocy, jak część poprzednia - chociaż przyznam się, że przez Bestie i tak nie mogłam zasnąć :)

Zakończenie - no cóż, mnie lekko wryło. Chociaż nie, lekko to za mało powiedziane. Ale za to Mroza uwielbiam, właśnie za te niespodziewane zakończenia, że pod koniec książki musi wydarzyć się coś, co wprawi człowieka w osłupienie. 

Słowem podsumowania - "Trawers" nie podobał mi się aż tak, jak "Przewieszenie" co nie znaczy, że jest słaby, wprost przeciwnie! Remigiusz Mróz to zdecydowanie głośne nazwisko w ostatnim czasie, a moim zdaniem jego książki są świetne. Nie mogę się doczekać na kolejne serie i żałuję że nasza przygoda z Wiktorem, Bestią, górami i monetami się już kończy. Na pocieszenie zostaje mi czekać na kolejne książki. 
Życzę miłego wieczoru, i do następnego postu! :) 


Popularne posty